Drużyna trenera Marco Bonitty, jak na obrończynie zwycięskiego tytułu należy grają świetnie. Zwycięstwo w końcówkach niemal przegranych setów (m.in. z Czechami i Bułgarią) zasługują na gesty najlepszego uznania. Nasz zespół w dalekim Hasselt rozpoczął od zwycięstwa nad Hiszpanią 3:0. Dla naszego zespołu było to pierwsze, nerwowe spotkanie, bo dzięki niemu wchodziłyśmy w w kolejne etapy. Gdy źle startujemy to potem różnie gramy, więc jesteśmy dumne, że udanie zaczęłyśmy Mistrzostwa Europy - mówi Dorota Świeniewicz. Podeszłyśmy do spotkania z Hiszpankami skupione maksymalnie. Na pewno nasze rywalki można nazwać za niespodziankętych mistrzostw. Nikt się nie spodziewał, że w swoim pierwszym spotkaniu zabiorą dwa sety Bułgarkom. Hiszpania to zespół który rewelacyjnie gra w obronie, ma także dobrze, mądrze atakujące skrzydłowe - skomplementowała rywalki Katarzyna Skowrońska. W sobotę przeciwniczkami trenera Marco Bonitty były Czeszki, z którymi nie nie było lekko. Tak samo jak z Hiszpankami, też i w tym meczu największe problemy miałyśmy z przyjęciem. Jak dobrze dogramy sobie piłkę do rozgrywającej to wtedy wykonujemy przyjętą taktykę i pokazujemy to, co najbardziej lubimy, czyli szybką grę skrzydłami. Dobrze funkcjonuje lewy atak, większość akcji kończymy w pierwszym tempie. To jest obecnie nasz największy mankament, podstawowy element do naprawy. Bardzo się cieszę, że to był dobry mecz Małgorzaty Glinki - 26 punktów i to zdobywanych w najistotniejszych momentach musi robić wrażenie - stwierdziła Magda Śliwa (II trener reprezentacji Polski). Małgorzata Glinka nie była do końca szczęśliwa ze swojego występu - Uważam, że mecz z Czeszkami nie był w moim wykonaniu idealny. Wiem z popełnionych w nim błędów i wiem, że mogę w tym turnieju grać lepiej. Nie mam obaw, jeśli chodzi o kondycję. Wytrzymam do końca - stwierdziła Gosia Glinka.

W niedziele Polki po szczególnie emocjonującym meczu pokonały Bułgarię 3-2. Nieprawdopodobny był przebieg końcówki, w którym od samego początku wygrywały rywalki. Bułgarki wygrywały już 13:9 i mało kto mógł się spodziewać, że biało - czerwone mogą ten mecz wygrać. Rywalki jednak myliły się w ataku, nasze złotka prowadziły dobre kontry, bardzo dobrze zagrywała Milena Rosner a punkt na miarę triumfu zdobyła Małgorzata Glinka.